środa, 16 maja 2012

Petite Decor


Moim ulubionym zajęciem w ostatnich tygodniach jest szperanie po blogach, kulinarnych, designu oraz prac twórczych. To jest  bardzo wciągające zajęcie bo każdy interesujący blog prowadzi do następnego i do kolejnego.... i można tak bez końca. W ten sposób trafiłam na blog bardzo fajny blog o szyciu  (klik) a z niego już prosto na stronę  Petite Decor ze wspaniałymi poduchami i wieloma innymi wyrobami.
I tak nawiązałam kontakt z właścicielami Petite Decor a efektem tego są lniane poduchy z motywami roślin nawiązujących do nazw pokoi. Jestem bardzo zadowolona z naszej wspolpracy.
W dalszej kolejności są lniane narzuty do kompletu na łóżka. 


 A to serduszko szuwarowe to prezent od Petit Decor!
Urocze, prawda? 
Dziękujemy!

 







niedziela, 13 maja 2012

Z wizytą w Wojnowie

Niedziela upłynęła nam bardzo milo. Najpierw był spacer z przyjaciółmi nad rzekę, a potem wizyta rodzinna w Wojnowie. Lubię wracać do Wojnowa, szczególnie w miejsca znane mi z moich dawnych wędrówek w pola. Teraz o wieści polno-łąkowe wypytuję moje dwie bratanice, i już wiem, ze poziomek nie będzie bo wypalono trawy na miedzach a nasze tajemne miejsce na koźlaki i borowiki zostało zaorane a bagna zasypane śmieciami... Dobrze, ze mam swoje miejscówki na poziomki i grzyby w mojej okolicy. Ale Wojnowo nadal ma piękne łąki z kwiatami jak nigdzie indziej. Mam takie jedno wspomnienie z dzieciństwa kiedy siostra kazała mi zamknąć oczy i prowadziła dłuuuugo dróżką aż pozwoliła otworzyć oczy i wtedy zobaczyłam morze kwitnących maków.... Zrobiło to na mnie tak duże wrażenie ze po 30 latach nadal to pamiętam... 



Kubuś i Emilka


A to Mr Iron zażywa kąpieli w morzu mleczy...


  Łąka mego dzieciństwa z mleczami aż bo horyzont...



Nie wiem czemu ale dla mnie stokrotki pachną krowami (i powiem Wam, ze lubię ten zapach) może to dlatego, że stokrotki i krowy przebywają dużo w swoim towarzystwie???
 Zastanawiam się czy królem majowych kwiatów jest bez, kasztany, mlecze czy może konwalie?


 A to już nasz tunel w drodze z Gałkowa do Krutyni....

 Lodz i konwalie jak mogłabym tego nie zauważyć i nie sfotografować?



Znowu popadał deszcz wiec wszystko rośnie dosłownie w oczach. 
Jutro będzie mega-koszenie trawy.

czwartek, 10 maja 2012

Urodziny bloga

Czy wiecie, że za parę dni miną pierwsze urodziny mego bloga? Fajnie jest popatrzeć wstecz, powspominać jak to było rok temu, można nawet porównać warunki atmosferyczne i stopień zaawansowania rozwoju przyrody ale przede wszystkim zmiany zachodzące w Szuwarach i naszym obejściu. Blog ma przeciętnie 1500 odsłon miesięcznie a ostatnio dobija do 1800 odsłon, jest czytany nawet  w tak odległych miejscach jak Sri Lanka, Malezja czy Finlandia. Poza Polską (dziękuję, dziękuję)  mam najwięcej odsłon w Wielkiej Brytanii (wiedzą, że ich wielbimy;-))  i USA - tu dziękuję bardzo KD za nabijanie licznika w Ameryce;-))

A teraz do rzeczy:

...czyli mamy huśtawkę! 
Miala być dostarczona dwa tygodnie temu ale postanowiłam być optymistka i się ciesze, ze jest opóźniona TYLKO dwa tygodnie. A tak wyglądają szczęśliwi huśtawkowicze :


Postanowiliśmy naprędce zorganizować piknik w naszymi mini-parku-rozrywki dla najmłodszych.
Psiaki tez nam towarzyszyły, chyba lubią piknik(owe menu;-))


 A potem wyruszyliśmy na spacer po okolicy, szukaliśmy majowych kwiatów: mleczy, bzów, i konwalii.



i po zakupach.....


Do następnego razu! Pa pa!

sobota, 5 maja 2012

Na bryczkach

Co za tydzień! Uważam go za bardzo udany, pogoda była (i jest!) wprost wymarzona i utrzymała się tak przez cały ten 9-cio dniowy okres, nawet wbrew prognozom. Pracy było co niemiara, ale na szczęście wszystko poszło gładko, goście byli zadowoleni a mi choć zdarzały się momenty stresujące pozostaly  pozytywne wrażenia z tego długie weekendu. Gościniec i nasz dom był zapełnionego gośćmi a także  dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Ciesze się bardzo z tych chwil kiedy mogłam z nimi usiąść, wypić wino, porozmawiać, posłuchać rożnych historii.



W międzyczasie roślinność w tempie ekspresowym wybujała i tylko codziennie odkrywałam kolejne kwiaty już kwitnące, teraz bzy zaczynają kwitnąć i widać pierwsze konwalie. 
A poniżej to co widać u nas w ogrodzie:
 




A na zakończenie tej wspanialej Majowki odbyła się przenoszona z rożnych terminów wprawa na bryczkach, warto było poczekać! Zdjęcia najlepiej Wam opowiedzą jak było fajnie!


















 Na koniec podziękowania za pomoc: Marynie, Ulce, rodzicom.
A specjalne pozdrowienia ślemy Piotrowi i Anni, Mackowi i Izie, a także Agnieszce z Zosia i mężem: wszystkim Wam dziękujemy za fajne rozmowy, machamy i liczymy na kolejne spotkania w Wami!!!!

Pa pa !

piątek, 4 maja 2012

Nad Beldanami

W całym tym ferworze długiego weekendu wygospodarowałam trochę czasu na obiecane Kubie atrakcje (po)urodzinowe. Rozłożyliśmy je w czasie na parę mniejszych atrakcji, a wiec na początek dostał trampolinę, potem huśtawkę, a po niej przyszła kolej na przejażdżkę super łodzią po jeziorze Bełdany. 
Kuba mógł prowadzić lodź przez chwilę a potem dostał zamówione lody!



Przejażdżka wypadła 3go maja, a wiec było i flaga


Tosiek był nie mniej zachwycony wodną wyprawą

                                                                        
                                                                       W marinie Wigryny

                           
                                   Tosiek tez chciał poprowadzić łódź ale mu kubeczek trochę przeszkadzał...


   
Kuba bardzo był zadowolony ze swego prezentu a w kolejce czeka go jeszcze wyprawa bryczką!
I piknik! 
To się nazywa długie świętowanie urodzin!


wtorek, 1 maja 2012

pomoczyć nogi w Krutyni.

To, ze się nie pojawiam na blogu oznacza tylko jedno: jestem bardzo zapracowana. 
Ten ekstremalnie długi weekend jest wypełniony pracą od rana do nocy. 
Od 6.00 rano przygotowujemy stoły na tarasie do śniadania, którego serwowanie czasem przeciąga się do 12.00, potem jest sprzątanie, gotowanie kompotu, pieczenie chleba, zakupy, podlewanie roślin a pomiędzy tym wszystkim dziećmi, rozmowy, maile, psy, telefony....
Dla złapania chwili oddechu wzięłam Kubę nad rzekę i okazało się,ze w naszej poczciwej Krutyni nie ma wolnego miejsca do zaparkowania. 
 W końcu coś wolnego się znalazło i mogliśmy pomoczyć nogi w Krutyni. 



Doszły nas słuchy mieszkańcy okolicy masowo przygotowują się do maratonu! 
Ale będzie frajda!