sobota, 13 sierpnia 2011

i kolejna wiecha wisi!

No i jak tytuł posta wskazuje trzeci dach ukończony!

Sami zobaczcie:

Nowa przestrzeń do wykorzystania. Wiata dla gości, część tylna na pracownie  a góra? To miejsce na? No właśnie na co?
bardzo artystyczna wiecha, chyba ja zostawimy tam na dobre....




tak śpią psy umęczone przez ... dzieci
 

Opowiem Wam jak wygląda nasz standardowy dzień: 7 rano pobudka, Maciek pędzi do sklepu po świeże pieczywo, ja ubieram i  myje dzieci, robię śniadanie dla Kuby i coś dla psów. Następnie przygotowujemy śniadanie dla 8-12 gości. Po śniadaniu zmywanie, sprzątanie kuchni i domu. Potem sprzątamy pokoje w Szuwarach, dodam ze umycie porządnie jednego prysznica zabiera mi godzinę..... Pierzemy pościel, rozwieszamy i suszymy ją. Następnie ja piekę ciasta, gotuję obiad dla nas, a Maciek robi zakupy i wywozi śmieci.
W międzyczasie ja odbieram setki (naprawdę setki!) telefonów, odpowiadam na maile i oferty firm które do nas pukają dosłownie do drzwi, wyszukuję sama ofert na rożne potrzebne na już rzeczy, serwuję kawę gościom, rozmawiam z gośćmi, spotykam przechodzących turystów zainteresowanych przyjazdem i pobytem u nas. Na ile się da pielimy, podlewamy, kosimy i w tym wszystkim zajmujemy się dwójką  naszych brzdąców oraz psów. Dodam że karmię Antosia co też zajmuje niemało czasu.... Wieczorem kąpanie dzieci, i przygotowanie stołu do śniadania. Wystawienie i wstawienie trzeciego lub czwartego kompletu do zmywarki. Potem obchód terenu, blog i nocne prasowanie. W nocy trzeba wstać i wypuścić psy na siusiu... I to już wszystko prawie... prawie, bo po drodze jest cale mnóstwo innych spraw do zrobienia....

W poniedziałek przychodzi dziewczyna do pomocy!

czwartek, 11 sierpnia 2011

1000 naleśników szuwarowych;-)

Cały dom pachnie naleśnikami, ja pachnę nimi a nawet psy! Tyle nasmażyłam ich na jutrzejsze śniadanie...
Pachnie tez palonym drzewem z kominka bo zrobiło się tak zimno, że dla poprawienia atmosfery i nie ma co ukrywać - temperatury też, napaliliśmy w kominku i zaprosiliśmy naszych gości do  wspólnej nasiadowy. 

A telefon ciągle dzwoni, jakoś nagle wszyscy chcą spędzić ten długi weekend na Mazurach... Kołatka u drzwi też się urywa dziś ... oto co się nazywa prowadzić otwarty dom!

Dziś doszła nowo zamówiona i szyta w ekspresowym tempie pościel. Problemem jest póki co jej suszenie, no bo na prasowanie mam noce... Trochę takim stylem partyzanckim to się odbywa ale początki zawsze takie są, a kiedyś będziemy to wszystko wspominać i śmiać się ...
 
A tymczasem pocichutku stuknelo ponad 4000 odkryć  mego bloga!!! Dziękuje za czytanie!
kołatka co się urywa ostatnio od kołaczących nią ludzi...
Iguana matczynym wzrokiem ogląda wybryki malej Lollie

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Szuwary wieczorową porą

Czujemy niesamowity przypływ energii! Praca dla siebie, choć niesie ryzyko daje dużo satysfakcji a już szczególnie jeśli płynie pozytywny odzew od naszych gości. Nazbierało się ostatnio tak dużo komplementów i tak bardzo miłych slow, że nieuchronnie musi przyjść kolej na kubeł zimnej wody??? A może jednak nie, bo goście przecież widza ile starań i serca tu włożyliśmy  i jak nam zależy na dalszym rozwoju Szuwarów przy jednoczesnym zachowaniu ich kameralności. Zbliża się długi weekend, jeden chyba z najbardziej pracowitych w tym sezonie, każdy chce gdzieś wyjechać i szuka noclegu... Jest tak wielkie zainteresowanie pokojami ze gdybyśmy mieli ich z 50 to tez wynajęłyby się... ale przecież nie o to chodzi... Ma być milo i jak już wspomniałam kameralnie. 

A teraz czas na porcję zdjęć z Szuwarów o wieczorowej porze;-0





sobota, 6 sierpnia 2011

ciagnie Kasię w las....

Jak widać po malej ilości wpisów jesteśmy bardzo ostatnio zajęci i brak nam czasu na wszystko. Najważniejsze, że pierwsi goście Szuwarów są zadowoleni, a my szybko uczymy się bycia gospodarzami. Cały czas staramy się ulepszać pobyt naszym gościom. Wiemy już nad czym musimy popracować i co zrobić żeby było jeszcze lepiej, milej i wygodniej. Zrobiła się już długa lista nowych rzeczy ....a dopiero co się zamknęła lista rzeczy budowlanych do zrobienia.... A tu trzeba szybko znaleźć miejsce na integracje grup - może część Macka pracowni do tego się nada?  Musimy przygotować miejsce na ognisko, rozbudować też plac zabaw dla dzieci - choć nasze trawy z wykoszonymi ścieżkami robią za całkiem niezły labirynt i dzieciaki uwielbiają się wśród nich bawić. Także łódka, z naprędce wykonanymi wędkami, cieszy się  dużym powodzeniem wśród dzieciarni.

Bycie właścicielem pensjonatu uczy nas wiele nowych umiejętności i daje doświadczenia. Ja już wiem ze bez komórki praktycznie nie wolno mi się ruszyć nigdzie, a telefon oczywiście dzwoni zgodnie z prawem Murfiego najwięcej wtedy gdy np prowadzę samochód. Wiem po paru dniach wynajmowania pokoi, ze internet to potęga i w przypadku Szuwarów to jest póki co najpopularniejszy sposób przyciągania gości.

No wiecie co! Żeby mi pod domem wyzbierać borowiki! Pod naszą  bramą rosły sobie w trawie borowiki, a dokładnie 7 sztuk wielkości sporych spodków i - wyzbierała mi je lokalna babcia... Smacznego jej życzę, ale następnym razem to już ją ubiegnę;-))
No parę grzybków się jednak znalazło, za mało na ucztowanie ale do ekspozycji w sam raz;-))

oto mój borowikowy bukiet

słonecznikowy ogródek
słonecznik to taki wdzięczny kwiat
jak urosła Lola


Zawsze lubiłam obserwować ludzi, poznawać ich i ich myśli, świat(opogląd) a teraz mam szerokie pole do moich  obserwacji,  ale fajnie! Goście przyjeżdżają do nas z całego świata i nie muszę się ruszać aby poznawać ciekawych ludzi. Pozdrawiam Was moich czytelników serdecznie!

pa pa

czwartek, 4 sierpnia 2011

to nie ustawka



Obserwowanie malej Lollie przynosi nam wiele radości.... Ten mały zbój broi ale ile przy tym jest śmiechu. To zdjęcie wyżej nie jest ustawka! Lollie wymyslila sobie, ze lezanka Antosia bedzie wspanialym miejscem wypoczynku. I dla Antosia już nie było miejsca;-))

Szuwary ukończone, pracujemy już tylko nad ich udoskonalaniem. No i zapełnianiem pokoi: drogą pantoflową, Facebookiem, ogłoszeniami  na internecie i pokazywaniem na bieżąco pokoi.  W międzyczasie powstaje dach na pracowni Macka.

widok z lodki w Szuwarach
czarnuszka

sobota, 30 lipca 2011

Pracownia nam rosnie jak na drozdzach!

Pomysł na Drewno a raczej jego szkielet
Podoba się nam bardzo praca cieśli, zarówno ich tempo jak i styl.
Tak wyglądają pokoje dwuosobowe
Maryna i Maciek pracują nad aranżacją  holu
Ostatnio opowiadam głównie zdjęciami, ale na nic innego już nie wystarcza czasu. Są goście, trzeba serwować posiłki, sprzątać i aranżować przestrzeń. Chyba czas rozejrzeć się za kimś do pomocy? 

piątek, 29 lipca 2011

zawinęła do nas łódka


W porządnych Szuwarach musi być łódka! Tak czy nie???
A wiec mamy ją! Przyjechała znad rzeki Krutyni do nas i tu pewnie dokona swego żywota jak spracowana dobra klacz;-) Teraz czekają ją już same przyjemności: pozowanie do zdjęć,  zabawy dzieci w łowienie ryb.... Obsiejemy ja wysokimi trawami żeby się dobrze czuła - jak u siebie w domu;-)
Ahoj!!!

czwartek, 28 lipca 2011

oto jak wygladaja nasze pokoje!

Nie mam czasu na rozpisywanie się dziś, wiec niechaj zdjęcia opowiadają.

To są rybie uchwyty na klucze
Tak wygląda część dzienna apartamentu
Tak wygląda cześć nocna apartamentu
Tak prezentuje się łazienka w apartamencie
A to dwójka.

Tyle na dziś, bo mamy ogrom pracy.
Jutro wiecej, wiec do usłyszenia!

wtorek, 26 lipca 2011

akcja nabiera rozpędu

prawie gotowa wbudowana szafa
Poniedziałek był tak fatalny, ze nawet nie będę się rozpisywała. Nic z zaplanowanych prac nie udało się zrobić i dlatego na blogu nie było obiecanych zdjęć umeblowanych pokoi. Wtorek zaczął się potężna burza... ale po burzy zawsze przychodzi spokój i wreszcie wszystkie prace nabrały tempa. Pracują dziś u nas 4 ekipy plus ludzie dowożący najróżniejsze rzeczy. Pan Janek zmontował cześć łóżek, ale znowu musieliśmy iść na kompromis... Można mieć albo szerokie wygodne materace albo wygodne dojście do łóżka. My wybraliśmy to pierwsze a na drugie zostało 40cm. Liczymy się z tym, ze może to być powodem do narzekania dla niektórych, ale jak zauważył rozsądnie pan Janek do łóżka wchodzi się dwa razy dziennie.... Po paru innych perturbacjach Janek dołożył jeszcze jedna złotą myśl, ze każda budowa czy nawet remont kosztuje wykonawcę zabrane 5 lat życia... Coś w tym jest.

Cieśle ze Spychowa dopasowują belki do Macka pracowni

przyjechaly meble z Piecek wykonane na zamówienie

wnoszenie komódek

Być może odezwę się jeszcze do Was wieczorem, na razie pędzę do pracy bo już nie wiemy za co brać się w pierwszej kolejności...

niedziela, 24 lipca 2011

poziom adrenaliny rośnie;-)

schody gotowe. lekkie i pasujące do całości, nie jak betonowe schody, które pierwotnie były w planie. 



teren ogarnięty i w miarę zazieleniony, goście mogą już zajezdzac!


po ostatnich deszczach wszystko wybujało nadzwyczajnie.



pozazdrościłam siostrze dżemu morelowego i szybko sama zrobiłam 10 słoiczków plus 10 słoików ogórków i 6 słoiczków dżemu wiśniowego.....

Wiele ostatnio nie piszę bo ... wiele pracuję;-)) Staramy się otworzyć Szuwary na najbliższy weekend i stąd poziom adrenaliny i stresu rośnie... Pracujemy w zasadzie na okrągło, nawet nocą obmyślam plan działania, rozwiązania rożnych problemów... W nadchodzący weekend odbywa się piknik country a co więcej jego 30lecie! Wiemy, że zjedzie się ok 150tys gości, może jakaś mała cześć i do nas???

Zapraszamy do Szuwarów i oglądania bloga, bo już jutro pokażę jak wyglądają częściowo urządzone pokoje!

pa pa!

czwartek, 21 lipca 2011

sezon ogórkowy ;-)


... Bocian sobie upodobał nasz dach a raczej piorunochron na nim i tak sobie ekwilibrystykuje. Chyba mu się u nas podoba! A może uwije sobie gniazdo? Zawsze chciałam mieć własnego - no powiedzmy, że prawie własnego - boćka ale czy to dobre miejsce na gniazdo??? Raczej nie -  bo to jest tuż nad głowami wchodzących po schodach... Hm....


Sezon ogórkowy trwa! Ale u nas wiele się dzieje i wbrew nazwie
nie cierpimy ani na posuchę w życiu towarzyskim ani na brak wiadomości nadających się do publikacji w blogu;-). 

Przetwarzam ogórki wg starego wypróbowanego przepisu mojej mamy. Tak bardzo chciałabym odtworzyć smak jej ogórków... 
Mam przepis ten i wiele innych spisanych przezornie przez moja mamę, wiec liczę że się uda! Uczę się z nich, ale tez sporo pamiętam z tego jak mama robiła przetwory. Teraz też dopiero widzę ile na to trzeba czasu i ogólnie rośnie mój podziw dla mamy, która miała spiżarnię pełną przetworów na zimę przy całej masie innych obowiązków.




Zaczęłam też wekować wiśnie. Dziś zrobiłam tylko kompot, bo na drylowanie zabrakło mi czasu, ale na jutro planuję smażenie wiśni na konfiturę oraz nastawiam nalewkę!

Będzie pachniało jutro w naszej kuchni!
















A w tym czasie na naszym placu budowy ruszył nasz projekt nr 2 czyli budowa Pomysłu na Drewno.
Dzis kładliśmy podwaliny.


                               Maciek zrobił drugie malowanie, a elektrycy zawiesili  trochę lamp.



Jeśli znacie kogoś dobrego i niezbyt drogiego od utworzenia strony internetowej- to poproszę o namiary!

Do usłyszenia!

wtorek, 19 lipca 2011


Słoneczniki wprost uwielbiam! To taki śmiejący się kwiat;-)) już z samego patrzenia nie nie ma się lepszy humor.
.....
Panowie od układania podłóg spisali się na medal i dziś ukończyli pracę! Uwijali się jak w ukropie, a pracowali nawet cala sobotę i niedzielę!!! Pokoje są z grubsza uprzątnięte choć generalne mycie i pucowanie jeszcze nas czeka. Ale już wygląda to nieźle no i widać koniec.



Elektrycy jutro maja wykończyć instalacje oświetlenia i włączniki. Jutro tez przyjeżdżają materace wiec być może w tym tygodniu dowieziemy łózka, które są gotowe i czekają na transport. Przesunęła się za to instalacja drzwi i wbudowanych szaf o cały tydzień wiec nie wiem czy jest sens wnosić meble .... może zacznę myć te nowe hektary okien??? Oj przydałby się ktoś do pomocy... Sa może jacyś wolontariusze online???