Ciekawe czy wszyscy z Was słyszeli o stynce i wiedzą co to jest? Podpowiem: to coś bardzo pysznego i jest dostępne tylko o tej porze roku!
Hiszpania ma w styczniu swoje słynne pomarańcze z Sevilli a my mamy stynkę - małą rybkę z rodzaju łososiowatych, dostępną tylko na przełomie stycznia i lutego a występującą w niewielu miejscach. Podaję za internetem: ''Stynka żyje w ławicach na znacznych głębokościach i potrzebuje wod bardzo czystych i dobrze natlenionych. Rybki te, o charakterystycznym zapachu świeżych ogórków są popularne na Mazurach i Suwalszczyźnie. Stynki szybko si psują, odławia się je więc tylko zimą, w ilości około 200 ton. Do połowów wykorzystuje się tzw. niewód stynkowy, który jest gęsty i przez to ciężki. Przeciąganie go pod lodem przez kilkaset metrów nie jest sprawą prostą: do wyciągnięcia sieci potrzeba około 10 osób".
Taki właśnie niewód porwał się ostatnio w Mikołajkach i stąd zdobycie stynki tej zimy jest trudnym zadaniem. Ale mamy zaprzyjaźniony sklep rybny w Mrągowie gdzie dzwonimy i na hasło: "jest stynka" pędzimy tam kupując ją od razu hurtowo dla całej rodziny i znajomych.
Określenie stynka pochodzi prawdopodobnie z języka holenderskiego i oznacza mala.
No właśnie MALA (<10 cm) ... jest przesmaczna ale trzeba ton cierpliwości aby wyczyścić 2 kg stynki...
Jak wszystko co dobre wymaga zachodu.
Nic to ze dom ''pachnie'' rybą ale uczta stynkowa jest tego warta!!!
Hiszpania ma w styczniu swoje słynne pomarańcze z Sevilli a my mamy stynkę - małą rybkę z rodzaju łososiowatych, dostępną tylko na przełomie stycznia i lutego a występującą w niewielu miejscach. Podaję za internetem: ''Stynka żyje w ławicach na znacznych głębokościach i potrzebuje wod bardzo czystych i dobrze natlenionych. Rybki te, o charakterystycznym zapachu świeżych ogórków są popularne na Mazurach i Suwalszczyźnie. Stynki szybko si psują, odławia się je więc tylko zimą, w ilości około 200 ton. Do połowów wykorzystuje się tzw. niewód stynkowy, który jest gęsty i przez to ciężki. Przeciąganie go pod lodem przez kilkaset metrów nie jest sprawą prostą: do wyciągnięcia sieci potrzeba około 10 osób".
Taki właśnie niewód porwał się ostatnio w Mikołajkach i stąd zdobycie stynki tej zimy jest trudnym zadaniem. Ale mamy zaprzyjaźniony sklep rybny w Mrągowie gdzie dzwonimy i na hasło: "jest stynka" pędzimy tam kupując ją od razu hurtowo dla całej rodziny i znajomych.
Określenie stynka pochodzi prawdopodobnie z języka holenderskiego i oznacza mala.
No właśnie MALA (<10 cm) ... jest przesmaczna ale trzeba ton cierpliwości aby wyczyścić 2 kg stynki...
Jak wszystko co dobre wymaga zachodu.
Nic to ze dom ''pachnie'' rybą ale uczta stynkowa jest tego warta!!!
Oto przepis na smażone stynki.
Składniki:
- świeże stynki
- 2 jaja
- mleko
- bułka tarta
- olej
- cytryna
Roztrzepać jajka z mlekiem, włożyć kawałki stynki i obtoczyć w bułce tartej lub mące. Usmażyć na patelni na złoty kolor, skropić cytryną. Można podać z masłem ziołowym (masło wymieszać z posiekaną pietruszką, szczypiorkiem, czosnkiem, solą i pieprzem). Ja podaje je z kaparkami, które idą w parze z każdą chyba rybką.
Polów stynki w Mikołajkach, zdjęcie z netu.

A to nasza zdobyczna stynka, mniam mniam!
Sezon stynkowy zaraz się zaczyna :) My już jedną znaleźliśmy, na lodzie: http://kursmazury.blogspot.com/2014/01/lodowe-impresje.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy!