czwartek, 16 kwietnia 2015

"Mój ci jest! mój ci bociek jest!"

Bociany są super i są takie .... nasze! Ale jak byłam w Maroku to oni uważali, że bociany są właśnie ich a nie z jakiejś tam Polski. To u  nich wygrzewają się na stuletnich murach w Marrakeszu obserwując życie Marokańczyków.  Ale to właśnie do Polski rokrocznie wracają, żeby założyć rodzinę, ją odchować a tam lecą tylko na wakacje! W końcu co jest ważniejsze: rodzina czy wakacje? Wiadomo co, więc boćki są bezapelacyjnie NA-SZE!!! A w Krutyni szczególnie boćki kochamy, bo tu w Mazurskim Parku Krajobrazowym kuruje się je a potem, po udanej rekonwalescencji, wypuszcza na wolność. To właśnie dziś dla 6 boćków nastąpiło. Zarejestrowała to nawet TVP więc będzie można zobaczyć relację w TV. Poki co służę swoją relacją naocznego świadka tej wzruszającej chwili. I baaaardzo fajnie, że dzieciaki ze SP w Krutyni mogą w takich akcjach uczestniczyć, że mają boćki dosłownie pod ręka i mogą się cieszyć z ich wyzdrowienia a potem uwolnienia. Taka jest najlepsza z przyrodniczo-ekologicznych lekcji.










Boćki były oszołomione odzyskaną wolnością i tylko jeden zdobył się od razu na podniebny przelot a jego pozostali koledzy od razu ruszyły na piechotę w poszukiwaniu żeru:-)) Tak czy inaczej dzika radość malowała się na ich dziobach:-)) Nota bene, czy wiecie, że wiek bociana określa się właśnie po długości jego dzioba??? Najstarszy bociek znany MPK miał 33 lata ale bywają i starsze. Na drodze już czekały ich dwie kacze koleżanki, jakby wiedziały, że trzeba bocianich kolegów dziś przywitać, mile to z ich strony:-)) Pozostaje mieć nadzieję, że boćki nie zapomniały za dużo w trakcie pobytu na rehabilitacji  i poradzą sobie w samodzielnym życiu. Tego im z całego serca życzymy!

piątek, 10 kwietnia 2015

Moj Swiat


Chodzę i oglądam każdą roślinkę, która wychodzi z ziemi, to chyba taki już mój wiosenny rytuał cieszenia się ze świeżej zieleni i kolorów. Wszystko tak szybko rośnie i zmienia się. A że zrobiło się naprawdę cieplutko i słonecznie to wystarczy trochę podlewania z naszej strony i roślinki aż się rwą do życia! Ten spektakl cudu natury powtarza się rokrocznie i rokrocznie mnie zachwyca. Psy wygrzewają kości na słoneczko, w szklarni pikują na potęgę wysiane nasionka, a my już obiadaliśmy na tarasie! Ale najbardziej cenię sobie te chwile, kiedy w zupełnej ciszy czyli tak mniej więcej do południa do powrotu dzieci ze szkoły:-) mogę sobie popracować w ogrodzie, słuchając tylko treli ptaków i szumu lasu. Goście pojawiają się głownie na weekendy więc reszta tygodnia mija mi jeszcze w niespiesznym rytmie moich zajęć. Czasem sadząc moje ukochane kwiaty tak sobie myślę, że gdzieś tam daleko pędzi  świat, stoi w korkach, przy faksach, telefonach, komputerach, w zatłoczonym metrze, przy nerwowych szefach, w pracy gdzie się czeka z utęsknieniem na wybicie godziny 17.... Ten świat na cale szczęście już nie jest moim udziałem!








czwartek, 2 kwietnia 2015

Wielkanoc










Ach ta pogoda! Nie lubię na nią narzekać ale odstraszyła nam gości dość skutecznie... Każdy oczekiwał Wielkanocy jak rok temu, czyli cieplej, słonecznej i zielonej. No ale po pierwsze wypada ona w tym roku dużo wcześniej a do tego ciągle mamy w pamięci Wielkanoc sprzed dwóch lat kiedy to były metrowe zaspy śniegu... Wiec w tym roku aura Wielkanocna jest tak pośrodku. Weranda pięknie nagrzana pachnie drzewem i zachęca do długich nasiadówek, z układaniem puzzli, grami planszowymi, dobrą książką w reku lub nocnymi rozmowami przy cydrze... I taka Wielkanoc tez może być fajna!



 
Dzisiaj jeszcze trochę ujęć Werandy i Świetlicy w wersji przedwielkanocnej.  Jest tez parę ujęć panoramicznych.







 Uchylę Wam rąbek naszego najnowszego projektu... a wiec robimy nowy plac zabaw.
Będzie kolorowo, będzie wesoło i będzie się dużo działo. A żeby rodzice mogli mieć na oku swoje pociechy powstała taka oto ławeczka, zamiast mieć oczy wokół głowy można się będzie przesiadać i widzieć dzieci z każdej strony :


I jak?

poniedziałek, 23 marca 2015

ŚWIET-LI-CAAAAAAA!

Kolejny projekt tandemu Kasia-Maciek gotowy. Mariaż politologa i archeologa czasem daje efekt architekta:-) Czy dobrego - sami oceńcie. Bez dalszego krygowania się powiem, że jestem bardzo zadowolona z naszej wspolpracy i jej efektu czyli naszej nowiutkiej SZUWAROWEJ  ŚWIETLICY. Teraz gościom przybywa kolejny metraż do miłego spędzania czasu w Szuwarach. Można tu będzie poczytać, pooglądać TV, skorzystać z internetu, posłuchać muzyki, a dzieci będą mogły tu malować, bawić się i ogólnie dokazywać:-)  W ten sposób nasza Weranda jest dopełniona i ma jadalnię, toaletę i świetlicę.

Ja także miałam duże pole do popisu i mogłam znowu wykorzystać nagromadzone pomysły wnętrzarskie. Przyznam się bez bicia, że to bardzo lubię i na ostatnim etapie wykańczania sali Maciek widział jak mnie już ręce świerzbiły aby dodawać końcowe efekty. Każdy z detali ma swoją jakąś mniejszą lub większą historię. Np ściany z surowych desek to efekt ferii w Gdańsku, gdzie natknęłam się na sklepik z wyrobami ze szkła gdzie takie właśnie były ściany. Po nabyciu pamiątkowych szklanych rybek i przy okazji rozmowy z właścicielem już wszystko wiedziałam na temat ich wykonania, ścian rzecz jasna - nie rybek:-) 

Temat lamp to dluuuuga historia, to znaczy jakie chcę mieć to wiedziałam od razu ale jak je zdobyć to ta długa cześć historii. Lampy typu cage czyli klatkowe od dawna gdzieś chciałam umieścić a świetlica super się do tego nadawała tylko ich cena odstraszała. Ładne lampy są koszmarnie drogie a ja potrzebowałam 6 sztuk... Spędziłam dluuuugie godziny na przeszukiwaniu internetu aby zdobyć je taniej i tak same klatki przyleciały poprzez Etsy  z Ameryki,  żarniki typu Edisson znalazlam na Allegro podobnie jak kabel w oplocie, a nasz elektryk to wszystko ładnie poskładał do kupy  i mam to co chciałam za ułamek sumy lamp oryginalnych.


Napis na drzwi toalety przyjechał z nami jeszcze 5 lat temu  z Anglii, (wow, ale ten czas leci!) a wieszak jest przywieziony z mojej cudownej wyprawy do Berlina w zeszłym roku (tu pozdrawiamy Nadie i Łukasza!).



                     
Do napisu na ścianie został zamówiony szablon, mego pomysłu były czcionki. Chciałam, tez żeby napis niósł jakieś przesłanie i aby to było coś optymistycznego. Mam nadzieje, ze oba warunki zostały dobrze wykonane.

 


Kolejnym punktem było wykonanie kącika zabaw dla dzieci. Jest wielka tablica do pisania, są skrzynki z różnościami do grania, malowania i czytania. Biedzie jeszcze mały stolik z paroma zydelkami. Ciekawe czy dzieciaki będą zadowolone z nowego miejsca zabaw? Moze to miejsce tak skutecznie zaaferuje maluchy ze i dorośli będą mieli więcej czasu dla siebie? Zamysł jest taki aby i dorośli i dzieci mogli skorzystać z naszej Świetlicy.


Jeszcze jeden napis powstał na stole, euro-palecie wykonanej już dawno temu na potrzeby Werandy, która teraz zyskała mniejszy stolik. Euro-paleta tez przeszła mały lifting.


OK to teraz rzut na całość: i od razu zaznaczam, ze brak jeszcze drewnianych żaluzji oraz stolika z krzesełkami dla dzieci.

Ready, steady, go!!!








No i jeszcze parę ujęć wieczornych:




Jakie jest Wasze zdanie? Czekamy niecierpliwie na opinie!
***************************************************************************

A dla tych, którzy pamiętają, ze tu była kiedyś pracownia Macka i pytają co się z nią stało, pokazuję i wyjaśniam:-). Na miejscu dzisiejszej świetlicy była pracownia Pomysłu na Drewno, a to są zdjęcia archiwalne pokazujące Macka przy pracy.


 

Otóż Maciek przebranżowił się w międzyczasie ze stolarza na ogrodnika:-)) Pracownia więc nie była mu już potrzebna, bo teraz jego królestwem stal się Domek Ogrodnika, a oto i on:




 I tak każdy zyskał dobra miejscówkę, a potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie:-))