Dlaczego tak bardzo lubimy Anglię???
Długo bałam się poruszać ten temat, a to dlatego, że uchodzimy wśród znajomych za ... Angoli czyli Anglofilów, którzy ciągle porównują polską rzeczywistość do angielskiej, zazwyczaj na niekorzyść tej pierwszej. Czym oczywiście okropnie drażnimy wszystkich i od pewnego czasu czasu staramy się już tymi porównaniami nie epatować. Jednak parę dni temu mieliśmy gości z Anglii - naszych dobrych przyjaciół - a wspomnienia na nowo odżyły. A skoro jesteśmy gdzie jesteśmy to znaczy, że nam dobrze jest w tej polskiej rzeczywistości. Za Anglią jednak odrobinę tęsknimy i zawsze będziemy Wyspy wspominać z pewną taką nostalgią;-)
A dlaczego to byłaby długa lista.



Zaraz po przyjedzie Anglia wydawała nam się krajem dość ekscentrycznym, często widzieliśmy j
ą przez pryzmat stereotypów. Nawet spisywałam sobie rożne dziwactwa Szkotów i Anglików: na samym początku w oczy rzuciły się nam dwa krany w umywalkach, pod którymi było dość ciężko się umyć, bo albo się człowiek oparzył albo zamarzał. Zaraz za kranami królują ukochane wykładziny,
które są podstawą wystroju angielskich łazienek. Oprócz wykładziny w domu angielskim rządzi
sznurek przy pomocy, którego zapalane jest światło w łazienkach i holu. Urywa się on średnio dwa razy w tygodniu. Kolejna pasją Brytyjczyków są ronda,
trafić można np na skrzyżowania złożone z 6 sześciu mniejszych rond ale są tez i mini-rondka - gdzie kropka farby wielkości niedużego wiadra o nim informuje. Na przejściach dla pieszych jest informacja czy się ma patrzeć w lewo czy w prawo - ale to akurat dobra rzecz dla zakręconych obcokrajowców nienawykłych do ruchu lewostronnego. W każdym domu musi być kominek działający lub nie a nad nim obowiązkowo podłużne lustro. Nawet wiewiórki są na Wyspach inne bo szare a nie rude.
Anglicy kochają frytki z
octem, a nawet czipsy o smaku octowym!!! W ogóle upodobania kulinarne Anglików to temat na osobny post i nie byłby to wpis o
bardzo złym angielskim jedzeniu, bo to tylko kolejny stereotyp, jak ten o angielskiej pogodzie... chociaż z moich zapisków wynika np ze w Szkocji poznaliśmy wszystkie odmiany deszczu. I w ciągu 8 miesięcy nie padało tylko 5 całych dni!!! Ale to tez tam poznaliśmy sympatyczne dog's parkingi czyli kółeczka na smycz dla czworonoga gdy się idzie do sklepu na zakupy. W obwoźnej bibliotece oprócz DVD, ksera, internetu i oczywiście książek istnieje możliwość wypożyczenia np obrazu do domu czy zabawek dla dzieci. Można nawet złożyć zamówienie na jakiś konkretny obraz czy ulubione zabawki dziecka!
Bo w jednym sklepie można zrobić cale zakupy nawet jeśli na liście zakupów mamy bardzo wyszukane produkty.
Bo jest zatrzęsienie atrakcji dla dzieci, od farm ze zwierzętami gdzie dzieci mogą je karmić, bawić się w słomie, w piasku, jeździć bryczkami, są zajęcia plastyczne gdzie dzieci mogą tarzać się w puchu, piasku i poznawać rożne struktury.
Bo każdy bez względu na to czy się zna czy nie mowi dzien dobry! Bo panie w okienkach się uśmiechają!
Bo mozna wszystko załatwić i zamówić przez internet lub telefon.
Bo się segreguje smieci!
Bo jest duże zaangażowanie społeczne w życie lokalne.
Bo w cenie jest praca reczna, lokalne produkty i ekologiczne podejscie do produkcji.
Bo jest bardzo ludzkie, GRZECZNE podejście do pacjenta w przychodniach czy szpitalach.
Bo się dba o architekturę i nie ma reklam, czy bilbordów na każdym plocie.
Bo maja śliczne ogrody i cottage house.
Bo maja Jamiego Oliviera;-) Ricka Steina, Hestona Blumenthala i wielu innych genialnych kucharzy.
Bo maja Starbucki i Gappa;-)) i Camden Town i Galerie Tate!
Ach długo by jeszcze mówić......
 |
Klify kolo Dover |
 |
Galeria Tate |
 |
Szkocja |
 |
Doki portowe w Londynie |
 |
Oxfordshire |
Do zobaczenia wkrótce Anglio... mam nadzieje!